Tomasz Woźniak, czyli ja


W pogoni za światłem

Hej
Od urodzenia mieszkam w Gdańsku i jestem emocjonalnie związany z tym miejscem. To tutaj w 1993r stawiałem swoje pierwsze kroki na Politechnice Gdańskiej na Wydziale Elektrycznym. To właśnie na PG po raz pierwszy miałem styczność z komputerami, projektowaniem i Internetem. W 1996r podjąłem dość ryzykowną decyzję o zmianie kierunku swojej kariery z “elektryka” na “informatykę”. Po wielu przejściach, zawirowaniach i zdobyciu doświadczenia w 2009r z powodzeniem ukończyłem studia na Wyższej Szkole Zarządzania, kierunek Informatyka, Sieci komputerowe i systemy rozproszone.

W branży informatycznej pracuję od 1998r, w której to zaczynałem od stanowiska serwisanta sprzętu komputerowego, operatora systemów, administratora systemów a później inżyniera sieci. Aktualnie od 2014r pracuję jako Architekt IT projektując sieci i systemy dla nordyckiej grupy bankowej działającej na terenie Europy Północnej, mającej swoją siedzibę w Helsinkach oraz posiadającej regionalne siedziby oraz przedstawicielstwa w Londynie, Nowym Jorku, Cannes, Brukseli, Frankfurcie, Maladze czy Luksemburgu.


Fotografia, jak to się zaczęło


“Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku” – Lao-tzu

Czysto teoretycznie powinienem napisać, że moja historia z fotografią zaczęła się jak byłem dzieckiem. Byłoby to jednak stwierdzenie odrobinę naciągane. Jako dziecko miałem jedynie okazję obserwować jak mój tato cierpliwie i pieczołowicie w ciemnym pomieszczeniu z czerwoną żarówką wywołuje klisze używając jakiegoś magicznego ekspresu do kawy.

Pamiętam ile czasu potrafił tam spędzić dopieszczając zdjęcia, które wcześniej zrobił. Co jakiś czas brałem udział w tym procesie pomagając mu jak tylko potrafię. Wtedy jeszcze jednak nie rozumiałem czym jest “ciemnia fotograficzna” a na zrozumienie tego procesu przyszło mi trochę poczekać.

W okresie dorastania co jakiś czas pojawiały się w moim życiu aparaty analogowe, nigdy jednak nie wiązało się to z jakimś uwielbieniem i pasją. Coś zaczęło się zmieniać w 2006r kiedy to kupiłem swój pierwszy cyfrowy aparat (całkiem wypasiony kompakt na tamte czasy Panasonic DMC-FZ7) i ruszyłem w pierwszą podróż do Anglii. Rok później zawędrowałem do Gruzji, gdzie przygoda z fotografią zaczęła się rozwijać coraz mocniej a ja chciałem robić coraz lepsze zdjęcia.

W 2008r dojrzałem po raz kolejny i kupiłem swoją pierwszą lustrzankę Canon 400D. Od tego dnia w moim plecaku już na stałe zagościła marka Canon. Od tego też czasu każda kolejna wyprawa sprawia, że sięgam coraz głębiej w tajniki fotografii zbierając kolejne doświadczenia i podnoszę swoje umiejętności zwiedzając przy okazji ciekawe miejsca. Obok ukochanej żony Agnieszki, aparat jest już moim stałym towarzyszem podróży.


Kolejny krok, Poland In The Lens


Jakość podróży mierzy się w liczbie poznanych przyjaciół, a nie przejechanych kilometrach” – Tim Cahill

Fotografia i podróże, podróże i fotografia, jedno uzależnione od drugiego a w międzyczasie zdobywanie wiedzy. Podobnie jak spora część znanych mi fotografów zaczynałem od książek i od wymiany doświadczeń z bardziej zaawansowanymi kolegami.

Internet zaczął przynosić coraz to nowe rozwiązania w postaci darmowej i płatnej wiedzy dostępnej on-line. Coraz częściej obok książek, zacząłem poszerzać swoją wiedzę o dostępne materiały wideo.

W 2017r szukając informacji o Nowej Zelandii trafiłem na Youtube i kanał Marcina Poland In The Lens. Wtedy jeszcze nie sądziłem, że to odkrycie sprawi, iż któregoś dnia wspólnie zmienimy status naszego radosnego związku na “to skomplikowane”.

Powolutku dzień po dniu, wytwarzała się między nami specyficzna więź zaufania . Ostatecznie podobny tok myślenia, wizje i pomysły doprowadziły nas do punktu, w którym postanowiliśmy połączyć siły i wspólnie poturlać projekt Poland In The Lens.

Dzielenie się wiedzą


Kiedy załapiesz bakcyla podróżowania, nie ma na to żadnego lekarstwa. Już wiem, że będę szczęśliwie chory do końca życia.” – Michael Palin

Zabawa fotografią podróżniczą i krajobrazową sprawiła, że zacząłem się dzielić swoimi doświadczeniami z podróży prezentując swoje zdjęcia na portalach takich jak: Facebook’u, Instagramie czy 500px.

Za zdjęciami, które przywożę z podróży bardzo często stoi jakaś historia. Dość nieśmiało popychany przez znajomych zdałem sobie też sprawę z tego, że wraz z tą treścią potrafię w jakiś dziwny sposób przekazywać swoją wiedzę i zdobyte doświadczenie. Krok po kroku opowiadam swoją historię i przekazuję zdobyte umiejętności.

Skończyła się zabawa, bo już nie tylko znajomi pytają się mnie o tajniki fotografii i podróżowania. Czas zakasać rękawy i wziąć się do roboty 🙂


Przyszłość...


“Turyści nie wiedzą, gdzie byli; podróżujący nie wiedzą, dokąd zmierzają.” – Paul Theroux

Co dalej? W ciągu ostatnich lat na liście sfotografowanych i odwiedzonych krajów znalazła się większa część Europy w tym ulubiona Norwegia oraz takie miejsca w USA jak Alaska, Arizona czy Kalifornia, w Rosji Kamczatka i zimowy Bajkał oraz Nepal, Namibia, Islandia i Wyspy Owcze. I nie zamierzam przestawać, bo już za rogiem czai się powrót do Gruzji i Wietnam.

Moje ulubione motto to słowa Jacka Boneckiego: “Dziękuję słońcu za światło”. W myśl tej zasady większość moich podróży jest podporządkowana poszukiwaniu światła i warunkom pogodowym i ciągłym sprawdzaniu “Gdzie jest słońce?”.

Dokąd mnie doprowadzą te dwa światy? Tego jeszcze nie wiem ale warto wziąć udział w tej przygodzie i dać coś od siebie.